Trzy pomidory

Temat: Rezerwat Zimny Dół
" />Ja mam mieszane uczucia, oczywiście na karę śmierci bym ich nie skazywał ale po pierwsze skoro wojewódzki konserwator przyrody zaznaczył wyraźnie, że aktywność wspinaczkowa jest zabroniona w tym rezerwacie, to czemu mają istnieć święte krowy. Dodatkowo wolę oglądać pod skałami naturalną ściółkę i runo niż zadeptane przez wspinaczy i ich materace klepisko. Zresztą przyznasz chyba, że na jurze miejsc do wspinaczki legalnej nie brakuje.
Po drugie - nie ma gwarancji, że główny powód mojego poprzedniego posta czyli poobcinane bluszcze nie są właśnie takim "czyszczeniem drogi wspinaczkowej".
Po trzecie, moim zdaniem mimo wszystko takie nagrzewanie i eksploatacja wapienia, który różni się "troszeczkę" od choćby granitu przyśpiesza naturalne procesy erozyjne.

W każdym razie, podkreślam ,że bardziej wkurzyły mnie te poobcinane bluszcze, chłopakom częściowo odpuszczam, bo sam czasem schodzę ze szlaku, więc święty nie jestem.
Źródło: jurapolska.com/forum/viewtopic.php?t=4191



Temat: A może WSPINACZKA ???
Rejony wspinaczkowe w Polsce
Jura Krakowsko - Częstochowska
Wyżyna Krakowsko - Częstochowska to idealne miejsce dla uprawiających wspinaczkę skałkową. W tutejszych jaskiniach zaczynali najwybitniejsi polscy grotołazi. Stopniowo rozwijają się tu również kolejne dziedziny sportów zaliczanych niejednokrotnie do ekstremalnych.

Góry Sokole w Rudawach Janowickich
Góry Sokole to bardzo interesujący fragment Rudaw Janowickich. Granitowe turnie geologicznie zbliżone są do skały występującej w Tatrach Wysokich. Stąd też wynika popularność tego rejonu wśród kursów wspinaczkowych. Początkujący opanowują zdolność wyszukiwania dróg, techniki asekuracji oraz wspinaczki w przeróżnych formacjach skalnych. Specyficzny, szorstki granit spotykany tutaj oferuje młodym adeptom wspinaczki doskonałe tarcie.

W skład Sokolich Gór wchodzi sześć wzgórz: Krzyżna Góra, Sokolika, Browarówka, Rudzik, Łysa i Buczek. Dwa najwyższe szczyty stanowią bardzo znany i charakterystyczny element panoramy Sudetów. Eksplorowane przez wspinaczy turnie znajdują się praktycznie tylko na dwóch pierwszych szczytach.

Inne rejony wspinaczkowe:
Kraków i okolice:

Skałki Twardowskiego na Zakrzówku, Krzemionki;

Dolinki podkrakowskie: Będkowska, Bolechowicka, Kluczwody, Kobylańska;

Tatry:

Doliny: Gąsienicowa, Kościeliska, Pięciu Stawów;

Rejon Morskiego Oka;
Źródło: forum.jaslo4u.pl/viewtopic.php?t=2636


Temat: "Kamico" Ryszard Klementowicz
Budowlane usługi kamieniarskie

Granit, marmur, trawertyn, onyx, piaskowiec, onyks dolomit, bazalt.
Wyroby z kamienia naturalnego blaty kuchenne i łazienkowe, parapety, schody, cokoły, posadzki, kominki, kotwy, fasady, łupanka , wykończenia wnętrz, produkcja kotew, montaż.
Kamień naturalny, na elewacje, crema marfil, daino reale, breccia, marron emperador, jura gelb, kashmir gold, kasmir white, madera gold, gwatemala, silestone, aglomarmury, aglo, bianco rosa,

Realizujemy różnego rodzaju zamówienia począwszy od drobnych, indywidualnych zleceń po duże inwestycje budowlane. Posiadając wieloletnie doświadczenie na rynku służy fachowym doradztwem technicznym w zakresie budowlanych usług kamieniarskich.


Kontakt

Kraków, ul. Na Załęczu 3, tel. 12 4135096
Źródło: walkaoogien.pl/viewtopic.php?t=147


Temat: Minerały
" />ta blenda to jak piszesz magnetyt
krzemień nie jest nadzwyczajny mimo iż nie widziałem takiego wcześniej to niema w nim nic nienormalnego
co do odcisków sześciokątnych pewnie po jakimś zwierzaczku poza tym odciski w skale nie wskazują wcale na to że musiało być w tym miejscu coś twardszego
przybieranie przez jedne minerały formy innych nazywa wie pseudomorfozą i jest zjawiskiem najczęściej chemicznym kiedy zmieniają sie warunki zewnętrzne jedne minerały przestają być stabilne inne zaczynają i skala twardości nie ma tu nic do gadania ważna jest tylko odporność na warunki fizykochemiczne najpospolitsze są np pseudomorfozy limonitu po pirycie limonit twardość 1-2 piryt o ile pamiętam 5,5
jedźmy dalej każdy ale to absolutnie każdy kamień jest wyjątkowy niema na ziemi 2ch jednakowych mimo iż będą wyglądać podobnie
prezentowanie różnorodności kamieni w glinach polodowcowych też nie ma sensu ze względu iż w nich zawarte są wszystkie gatunki skał jakie budują lub budowały obszar obecnej Skandynawii basenu morza Bałtyckiego i N-Polski i nawet na tym swoim 1km2 będziesz miał przedstawicieli każdego zakątka tego obszaru

powiem tak na praktykach nadmorskich mieliśmy określić statystyczny skład otoczaków na plaży
w tym celu z metra kwadratowego plaży (!!! a nie kilometra) mieliśmy wziąć 50 przypadkowych kamieni i określić ich przynależność petrologiczną
jaki był efekt na te 50 kamieni nie było 2ch takich samych a zgarnęliśmy jedynie kwadracik 30x30 cm
większości skały odporne na erozję czyli krystaliczne głębinowe takie jak granity syenity gabra metamorficzne kilkanaście gatunków gnejsów kwarcyty najmniej liczne były skały osadowe reprezentowane głównie przez wapienie
na N-Polski jest większy udział skał osadowych spowodowane jest to tym że osady lodowcowe nad morzem pochodzą z ostatnich zlodowaceń kiedy skandynawia była już pozbawiona osłony osadowej
pierwsze zlodowacenia zdzierały przede wszystkim osady najmłodsze np jure ztąd na twoim polu taka różnorodność krzemieni które pospolicie występują w wapieniach gruboławicowych górnej jury

ps z wszystkich kamieni jakie znalazłem wtedy na plaży do domu powędrował jedynie okaz gnejsu z 2cm granatem w środku reszta umocniła dno Bałtyku strefy przybrzeżnej

pozdro i rozglądaj się za wartościowymi kamieniami jak by co to w sobote jest ognisko w Brzegu szczegóły masz w dziale kontakty niemal na pewno się na nim zjawie
Źródło: poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?t=45965


Temat: Plany...
Oj tak! W sokolikach powspinać się, to te moje marzenie... Ech ten granit, ach to tarcie, nie to co glazura u nas na Jurze... :/
Źródło: mp3.e-gory.pl/forum/viewtopic.php?t=708


Temat: gdzie sa skalki wspinaczkowe?

Was masz niepowtarzalną okazję zareklamować swój rejon

yyyyy.... Ale mnie zestresowałeś Nie wiem od czego zacząć, jeśli mam pisać ze świadomością, że wszystko w moich rękach

Powiem tak: słabo znam Jurę - byłem tam tylko raz, przez może 2 dni i to w celach bardziej towarzyskich niż wspinaczkowych. Dlatego nie bedę porównywał. Mogę jednak powiedzieć kilka słów o Sokolikach bo tam bywam częściej i tam również stawiałem pierwsze kroki wspinaczkowe.
Sokoliki to jedyne w Polsce granitowe skałki, więc wspinając się tam możesz nie tylko nauczyć się podstaw wspinaczki ale także oswoić się ze sposobem wspinania podobnym do stosowanego w Tatrach albo jakichś innych granitowych górach. Możesz doświadczyć co znaczy kiedy zmęczone palce twoich rąk prawie wrzeszczą "Nie! Tylko nie dotykaj nami skały!" (yyyy.... to chyba nie najlepsza reklama :>). Podczas gdy pozostałe rejony uczą specyficznego jednak zachowania dostosowanego do rodzaju skały (wiadomo: Jura - wapień), Sokoliki są - pod względem materiałowym - faktycznie taką bramką do wspinania w większych górach. W Sokolikach - ciągle chyba jeszcze - nie ma aż tak wielu wspinaczy (poza kursantami ). Trochę tłoczniej robi się głównie na weekendy. Skałki te są porozrzucane po zalesionych pagórkach Rudaw, więc podczas gorączki słońce nie pali aż tak mocno.
No i - to oczywiście powinno być na początku - ludzie, których tam spotykasz toraczej entuzjaści wspinaczkowej przygody, niż sportowi łojanci (bez ujmy dla umiejętności kogokolwiek).
Podczas mojego kursu mieszkałem w schronisku Szwajcarka, a to jest miejsce gdzie można mimo czasem licznych gości znaleźć ciszę i spokój, pomarzyć, pomyśleć kiedy po całym dniu nie ma się już siły na cokolwiek innego. Oczywiście gospodarze schronu to bardzo fajni ludzie. Podczas mojego kursu była taka sytuacja, że wydarzył się w skałach jakiś wypadek wspinaczkowy. Gdy tylko gospodarze schronu dowiedzieli się o tym, zaraz dzwonili do nas żeby się upewnić czy to przypadkiem nie ktoś z naszej grupy Wielu wspinając się w Sokołach nocuje na polu niedaleko Krzyżnej Góry, ale nie znam tego miejsca. W każdym razie czy ze schronu czy z kampu wszędzie jest blisko w skały:)
Wszystkim zainteresownym mogę dać namiary na instruktorów ze szkoły w której ja robiłem kurs - a są to nie tylko dobrzy specjaliści od wspinaczki, ale także ludzie z którymi można świetnie spędzić czas.

Nie wiem czy taka rekomendacja wystarczy - chętnie spróbuję rozwiać wszelkie wątpliwości :>
Linki do stron o Sokołach są we wcześniejszych postach w tym dziale więc nie bedę ich już tutaj znowu wsadzał.

Zapraszam w Sokoły
Źródło: mp3.e-gory.pl/forum/viewtopic.php?t=473


Temat: Sokoliki- wspinał sie ktoś?
JA byłem tam pierwszy raz i bardzo mi sie podobało.Fajna skała szortska (granit) i nie tak wyślizgana jak wapień na Jurze. Drogi zróżnicowane bardzo fajne rysy. Niestety troche duzo ludzi , ale to chyba tak wszedzie w skałach. Czy ktoś sie tam wspinał może?
Źródło: mp3.e-gory.pl/forum/viewtopic.php?t=347


Temat: Modernizacja rynku w Złotym Potoku [GW]
" />Gazeta.pl > Częstochowa > Aktualności > Modernizacja rynku w Złotym Potoku

Dorota Steinhagen 14-10-2005 , ostatnia aktualizacja 14-10-2005 21:54

Na rynku w Złotym Potoku zostanie wybudowany... potok. Z niebieskiej kostki brukowej przetykanej granatowym granitem połyskującym w słońcu srebrnymi refleksami

Za kilka lat centralny plac znanej jurajskiej miejscowości noszący imię św. Jana Chrzciciela zamieni się w architektoniczną perełkę. - Ponieważ potrzebne są olbrzymie pieniądze, w rok na pewno się nam nie uda - tłumaczy Adam Markowski, wójt gminy Janów. - Ale zaczynamy wiosną.

Właściwie prace już się zaczęły. Prawie gotowa jest przepiękna studnia, z wapienia, drewna i metalu, z sześciokątnym dachem z wierzchu pokrytym gontem bitumicznym z miedzianą powłoką, a od wewnątrz ozdobionym sześcioma herbami właścicieli złotopotockich dóbr. Zastąpiła betonowy krąg przykryty deskami, który niedawno straszył przed budynkiem przedszkola. Na nową studnię wydano m.in. 7,5 tys. zł, które Złoty Potok wygrał w konkursie na najpiękniejszą wieś województwa śląskiego.

Studnia będzie centralnym punktem odnowionego rynku. Od niej "popłynie" po rynku potok z niebieskiej matowej kostki brukowej i błyszczącego granatowego granitu. Dzięki temu w słońcu będzie połyskiwał jak prawdziwa woda. - Musi być potok w Złotym Potoku - uważa architekt Paweł Korzewski, twórca projektu przebudowy.

Zasadniczy rynek to plac w sąsiedztwie studni, przedszkola i dawnej siedziby straży ogniowej założonej przez hrabiego Raczyńskiego. Ma się tam znaleźć w przyszłości muzeum straży z konnym wozem bojowym.

Od najważniejszego w Złotym Potoku zabytku, kościoła św, Jana Chrzciciela, rynek oddziela droga powiatowa do Niegowej. - Chcemy, by powstało tu minirondo - mówi Adam Markowski. - Jest już projekt, uzgodniony z Zarządem Dróg Powiatowych i konserwatorem zabytków.

- Kolory, które chcemy zastosować, zawiązują do kolorów występujących na Jurze - tłumaczy Paweł Korzewski. - Z wyjątkiem niebieskiego - jak potok - i złotego, bo taką barwę ma mieć minirondo. Na wybrukowanym placu staną ławeczki dla turystów, pojawią się nowe drzewa, w tym wielka choinka, którą na święta będzie można ozdabiać. Na tyłach rynku, od strony hotelu Kmicic, powstanie parking dla autobusów wycieczkowych.

- Zaczynamy wiosną od wybrukowania płyty rynku - zapowiada wójt Markowski. - Na ten etap pieniądze już są: 450 tys. zł uzyskaliśmy z programu odnowy wsi pilotowanego przez Urząd Marszałkowski, mniej więcej drugie tyle dodamy z naszego budżetu. O fundusze na kolejne etapy, przede wszystkim remont drogi powiatowej, musimy powalczyć.

- Tak naprawdę rynek w Złotym Potoku nie powstaje - wyjaśnia architekt Korzewski. - Kiedyś tu był najważniejszy punkt miejscowości. Dopiero później wybudowanie drogi na Żarki spowodowało, że miejscowość została niejako z boku, więc to miejsce trzeba odzyskać.
Źródło: jurapolska.com/forum/viewtopic.php?t=253


Temat: Gliwickie legendy
DIABELSKIE KAMIENIE

Kiedyś, dawno już temu, diabłom, mającym swoje siedlisko na zachód od Krakowa i Częstochowy, coraz bardziej nie podobał się pas kamiennych
obwarowań i twierdz nie do zdobycia, budowanych w jurze krakowsko - wieluńskiej na ostańcach, rzuconych samotnie w kurzawę karłowatych lasów, lub na wierzchołkach skalnych pagórk6w ukrytych pod niebem. Lud tamtejszy wznosił te orle gniazda wysoko, jakby chciał raz na
zawsze przeciwstawić się wszystkim siłom wrogim i nieczystym, co godzić chciały w jego wolność i samodzielność.
Ze szczególną zawiścią patrzyły te siły zwłaszcza na zamki
wznoszone w rejonie Częstochowy, gdzie wszystkim wysłannikom piekła - i tym podrzędnym - ciurom t wszędobylskim pachołkom, i tym szlachetnie urodzonym, noszącym się z wielkopańska, a nawet książętom ciemności, wywodzącym się od samego Lucyfera - wstęp tu był wzbroniony. Na straży stały nie tylko niebosiężne, granitem silnie wzmocnione fortece i paradne, choć groźne w swym wyrazie skaliste zamczyska, ale także ręką ludzką wszędzie rozrzucone kruże pełne święconej wody, odstraszającej nawet najbardziej odważnych diabłów i ich wspólników. Nade wszystko jednak groźny był tutejszy lud, ufny nie tylko w silę swego oręża, ale i w wiarę, że słuszność jest po jego stronie.
Przez długi czas medytowały strapione diabły, jak się skutecznie rozprawić z ową siłą, która stała za potężnymi blankami zamczysk, broniąc wstępu czartowskiej szarańczy na rozległe dziedziny, położone nad Wartą i Pilicą, tuż u podnóża Gór Swiętokrzyskich, gdzie na Łysej Górze swój swawolny sabat dwa razy do roku odprawiały bez przeszkód co piękniejsze czarownice z całej chyba Europy.
Dysputy trwały bez końca. Przygasał już ognie w kotłach, aż wreszcie padł pierwszy projekt. Zgłosił go młody jeszcze diabeł o tak potężnym cielsku, że można by nim mury rozbijać. Podniósł się znad płonącej beczki ze smołą, ogonem ognistym machnął i w te odezwał się słowa:
- Pozwólcie. mi jako ochotnikowi najpierw zburzyć zamek w
Olsztynie, a potem w proch rozkruszyć i inne, sąsiednie twierdze. Największy kamień w szpony uchwycę i niby piorun z ognistych chmur trzasnę nim w mury obronne.
Zamiar ten zyskał aprobatę wszystkich obecnych.
Z pobliskiej ściany granitowej wyrwano potężny głaz. "Wnet szpony odważnego diabła wpiły się weń z taką silą że aż posypały się odłamki granitu. Zawirowało powietrze, wzniósł się tuman kurzu, wionęło siarką i diabeł poszybował w kierunku Olsztyna.
Nie doleciał tam jednak. Już na ziemi Opolskiej poczuł się nieswojo. Choć był w chmurach z ziemi dolatywały go jakieś głosy, których nie rozumiał. Głaz ciążył mu coraz bardziej. Wiotczały mięśnie, rozluźniały się szpony. Poczuł wreszcie ulgę, gdy kamień wysunął mu się z objęć.
Nie dał jednak za wygraną i już nazajutrz po powrocie do siedliska, zebrawszy kilku zuchów, stanął na czele wyprawy. Każdy z diabłów dźwigał potężny głaz. Wyruszyli nocą, żeby nikt nie widział tej podniebnej chmary.
Lot byl długi i męczący. Grubo po północy dotarli w rejon Gliwic, ale tu kur jakiś, który o tej porze jeszcze sobie normalnie drzemał, zbudzony widocznie furkotem diabelskich skrzydeł, z nagła zapiał. Raz, drugi i trzeci.
Diabły straciły swoją czarodziejską moc i głazy opadły na ziemię.
Można je dziś jeszcze spotkać w pobliżu Toszka, Taciszowa i w lasku łabędzińskim koło Gliwic. Największy z nich ma 9 m obwodu i 2 m wysokości. Ludzie zwą je diabelskimi kamieniami.
Źródło: forum.progliwice.pl/viewtopic.php?t=839